IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Master Yoda
Admin
avatar

Liczba postów : 179
Join date : 04/05/2015

PisanieTemat: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Sro Lip 29, 2015 6:04 pm

MG

Po długiej i męczącej wędrówce która polegała właściwie na milczeniu lub ewentualnie podśpiewywaniu religijnych piosenek pod nosem, wesoła para i piąte koło u wozu dotarli do miejsca ich przeznaczenia. Mały pokój wyłożony tapetą w peonie, mieścił w zasadzie tylko dębowy stół i sześć krzeseł. Po dwa przy dłuższych bokach i po jednym przy krótszych. Drzwi znajdowały się przy jednym z którtszych boków, a jedno z okien na przeciw. Rebeca wskazała dwójce dzielnych wojowników ich miejsca i sama zajęła jedno z wolnych krzeseł.-Niedlugo ktoś przyjdzie i wtedy urządzimy sobie miłą pogawędkę.-Powiedziała do Dee-Dee. Chyba już wiedziała jak postąpić z Etramą - Zignoruje go! To na pewno powinno rozwiązać problem jakim było działanie męzczyzny na zakonnice. Przecież złość piękności szkodzi, nie mogła się denerwować przez jakiegoś Quincy.

Czas na odpis: 01.08 godzina 18:00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dee-Dee Die Hexe
Samotnik
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 03/06/2015

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Sob Sie 01, 2015 9:04 pm

No trzeba przyznać, że Dee-Dee się nieco całą tą akcją stresowała, w tej sekundzie nie była już taka pewna czy zgodzenie się na to wszystko było dobrym pomysłem, ale już chyba za późno na zmiany prawda? Dlatego też, w zgodzie z swą naturą rudowłosa udawała, iż wszystko jest w jak najlepszym początku.
- J-jasne... a kto właściwie przyjdzie, jeśli można spytać?
Spytała tylko krótko nasza młoda wiedźma rozglądając się po pomieszczeniu, zerkając raz na Rebecę, następnie na blondaska, nie bardzo wiedząc co powinna teraz z sobą zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Master Yoda
Admin
avatar

Liczba postów : 179
Join date : 04/05/2015

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Pon Sie 03, 2015 9:57 pm

MG

Dziewczyna spojrzała na Dee-Dee i uśmiechnęła się do niej pokrzepiająco.-Może ci się to wydać nieco straszne, ale sam Ojciec święty!-Tak, to mógł być szok. I zaszczyt. Albo oba. Nie ważne.-W każdym razie skoro i tak musimy poczekać to może uraczysz mnie swoją historią? To samo tyczy się ciebie.-Rzuciła do Etramy. Tylko... czy nie miała go ignorować? I cały misterny plan poszedł w pizdu.

Czas na odpis: 06.08 godzina 22:00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dee-Dee Die Hexe
Samotnik
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 03/06/2015

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Czw Sie 06, 2015 10:51 pm

Papież?! Mieli się zobaczyć z samym Papieżem?! Cholercia... teraz to się nasza rudowłosa dopiero zestresowała, to trochę jakby spotkać się z gwiazdą rocka tyle, że bez tatuażów, ostrej muzyki, dymu i alkoholu, więc jest jeszcze trudniej nie czuć się skrępowaną! A co jak rzuci na nią ekskomunikę i nigdy nie będzie mogła wsiąść kościelnego ślubu?! Uhh... teraz dziewczę naprawdę żałowało tak pochopnej decyzji. Na szczęście pytanie Rebeci pozwoliło Dee-Dee choć na chwilę wyrzucić negatywne myśli z głowy, by zrobić miejsca na sklejenie sensownej odpowiedzi.
- Moja historia? Cóż... zapewne chodzi o te "duchy" tak? Ummm... po raz pierwszy ujrzałam je jak miałam jakieś 13 lat, w czasie Halloween czasem przyglądam się im z dystansu ale nigdy z nimi nie rozmawiałam - wszak czasem kręcą się przy nich takie "stwory", przez te wszystkie lata sama nauczyłam się jak kontrolować tę "manę" czy coś ale nigdy nie miałam okazji by z niej korzystać, pierwszy raz spotykam kogoś podobnego do mnie, to takie niezwykłe!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etrama Di Schwerin
Soldat
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Pon Sie 24, 2015 7:11 am

Hoho, a to ci niespodzianka, długa i męcząca podróż miała zostać wynagrodzona - spotka zastępce kierownika tego całego kółka rybackiego, które zostało założone ponad 2k lat temu! A to go szczęście kopło w poślady, nie mniej był trochę zaszczycony, bo może i wierzący to on nie był, ale potrafił uszanować kogoś takiego jak Papież. Zresztą, znajomości z kimś takim może kiedyś zaowocują jakimiś profitami dla rodziny Di Schwerin? Choć na poczekaniu Etrama nie mógł wymyślić niczego twórczego, czego sami by nie zdobyli przy pomocy pieniędzy oraz swojej władzy. I siły.
Amadeusz siedział sobie w ciszy i kontemplował wystrój pokoju, co i raz zerkając, niby obojętne na Dee-Dee. Wtedy nagle padło pytanie o historie. O, wreszcie się do niego odezwała, a to ci niespodzianka. Cóż powinien począć? Najpierw jednak wysłuchał najmłodszej z grona trzy osobowego.
- Oh, zapewniam, że mój życiorys nie jest ani trochę interesujący, także jeśli Panienka nie będzie się upierać, podaruję sobie odpowiedź na to pytanie. Oczywiście mogę opowiedzieć nieco o naszych stosunkach z bogami śmierci, tak więc proszę pytać o cokolwiek z tym związane, a ja z chęcią odpowiem. - uśmiechnął się serdecznie, jednocześnie pochylając lekko głowę do przodu. Następnie swą uwagę skierował na fullbringerkę.
- Te 'stwory', jak je nazwałaś, to Puści, zdeprawowane dusze z nienasyconym głodem, który nakazuje im niszczyć wszystko i pożerać wszystko, co tylko ugasi ich pragnienie. Można ich uznać za największą plagę tego świata... zaraz obok bogów śmierci. Tak się składa, że należę do ludzi, którzy o setek lat walczą z Pustymi i je eksterminują, zapewniając społeczeństwu bezpieczeństwo. - wyjaśnił, po czym zrobił małą pauzę, by zaczerpnąć powietrza. - Poza tym, ty jako fullbringer, o ile w ogóle nim jesteś, ale wszystko na to wskazuje, posiadasz cząstkę Pustego... właściwie to zrodziłaś się dzięki niemu. Urodziłaś się z duchową świadomością, tak samo jak ja i reszta moich pobratymców, choć jesteśmy tak odmienni. - postanowił podzielić się nieco wiedzą na temat 'artystów', skoro Dee-Dee nie była zbyt uświadomiona.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Pon Sie 24, 2015 10:40 am

MG

Cała trójka mogła usłyszeć kroki, po czym w drzwiach pojawił się odziany w kapłańskie szaty staruszek. Jego twarz pokryta zmarszczkami przywodziła na myśl dobrotliwego dziadka, który zabiera dzieci do lasu na grzyby, żeby je oderwać chociaż na chwilę od komputerów.
- Witajcie, moi mili - przywitał ich spokojnym głosem. Zakonnica podbiegła do mężczyzny, który zapewne był tym słynnym papieżem, przyklęknęła i pocałowała go w pierścień. Następnie przedstawiła mu przybyszów.
- Pan Quincy właśnie miał opowiedzieć o stosunkach swoich pobratymców z Shinigami - dodała na końcu kobieta.
- Rozumiem - papież zajął miejsce siedzące na eleganckim krześle, po czym posłał dobrotliwy uśmiech najpierw do DeeDee, a następnie do Entramy. - W takim razie możesz kontynuować - zwrócił się do niego. Kobieta stała nieco za krzesłem papieża, posyłając co jakiś czas krzepiący uśmiech w stronę dziewczyny.

Czas na odpis: 27.08, godzina 11.00

_________________


POPRZEDNIE STADIA
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etrama Di Schwerin
Soldat
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Wto Sie 25, 2015 10:44 am

Gdy do pomieszczenia wszedł Papież we własnej osobie, Etrama natychmiast poderwał się ze swojego krzesła, jednocześnie kłaniając się z ręką w okolicy serca. - Wasza Świątobliwość. - wyszeptał na powitanie, lecz tak, by usłyszał. Następnie, gdy już głowa kościoła usiadła, po czym poleciła kontynuować naszemu bohaterowi, ten się wyprostował, lecz nie zajął z powrotem krzesła. Tak nie wypadało, przynajmniej z początku.
- Rozumiem, Wasza Świątobliwość. W takim razie zacznę od przedstawienia się - nazywam się Amadeusz Etrama z rodziny Di Schwerin. - urwał na chwilę i uśmiechnął się pod nosem. - Może przejdę od razu do sedna bez zbędnego owijania w bawełnę? ...Cóż, z shinigami nigdy nie mieliśmy dobrych stosunków, lecz wreszcie nastąpił pokój. Ale wszystko ma swój koniec, ci zdradzieccy bogowie śmierci niespecjalnie zamierzali kwestionować warunki porozumienia i po pewnym czasie urządzili masakrę moich pobratymców. Tak, masakrę. Tego nie można było nazwać walką, zastawili na nas pułapkę, a następnie zarżnęli jak dzikie zwierzęta. - zrobił dramatyczną pauzę, wpatrując się obojętnie, gdzieś w przestrzeń. - Tylko nielicznym udało się zbiec, w tym mojej rodzinie, która na długie lata ukryła się w odległym zakątku świata, by wreszcie wyjść na światło dzienne i odbudować świetność Quincy, jak i bronić ludzi przed Pustymi. Proszę tylko nie myśleć, że roztkliwiam się teraz nad losem swoich braci. Mówię jak jest oraz jak Wasza Świątobliwość rozumie, nie mogę wybaczyć tego co nam uczynili. Zbyt długo dumni Quincy byli prześladowani i zabijani dla uciechy, chyba dobrze to rozumiecie, czyż nie? - w końcu chrześcijanie też byli zabijani i musieli się ukrywać. Jakby nie patrzeć, mieli cechę wspólną, jak i również wyglądało, że wróg był ten sam.
- Nie interesują mnie aktualne działania bogów śmierci, jeśli jakiś stanie nam na drodze - zginie. - proste i zrozumiałe. Chyba nie trzeba dodawać nic więcej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Wto Sie 25, 2015 11:52 am

MG

Papież pokiwał głową dając do zrozumienia, że uważnie wysłuchał każde jego słowo.
- Was, Quincy, zawsze mobilizowała do działania duma, która niestety jest jedną z waszych największych wad. Nieumiejętność wybaczania uniemożliwi wam zbawienie, bez względu na to ilu ludzi uratujecie - powiedział na początku, jednak zaraz po tym przeszedł do sedna sprawy. - Nie chcę wykorzystywać tego, że wy, Quincy, pragniecie zemsty, lecz wasze wsparcie jest niezmiernie potrzebne do zlikwidowania Shinigami. Odkąd tylko się pojawili, zagarnęli w swoje szeregi wiele dusz, uniemożliwiając im zbawienie. Trzeba położyć kres ich działalności.
Mówił spokojnie, jednak wyczuć można było powagę. Kobieta stojąca za nim przeszła koło Dee, żeby położyć jej rękę na ramieniu. Tak na wszelki wypadek, bo może papież ją wystraszył swoją mową, czy coś.
- Nie proponuję jeszcze współpracy twojej rodzinie, wszystko jest na etapie planowania... Jednak nie wykluczam, że już teraz przydałaby nam się pomoc pojedynczych Quincy - wbił spojrzenie w Entramę. - Czy zechciałbyś włączyć się do tego dzieła już teraz?
Zakonnica rzuciła ukradkowe spojrzenie na Quincy. Była bardzo ciekawa, czy się zgodzi.

_________________


POPRZEDNIE STADIA
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etrama Di Schwerin
Soldat
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Wto Sie 25, 2015 4:14 pm


Wspomnienie o dumie Quincych jako o wadzie, zapaliło czerwoną lampkę w głowię Etramy, który złapał się na tym, że niemal natychmiast chciał odpysknąć coś niecenzuralnego głowie kościoła. Zapewne po czymś takim wyleciałbym na bruk głową do przodu. Albo nawet gorzej...
- Ta 'wada', jak ją nazywa Wasza Świątobliwość, sprawia, że przetrwaliśmy próbę czasu, a nasze nauki są przekazywane do dziś, by móc bronić ludzi. Ponadto, nie dbamy o żadne zbawienie, z całym szacunkiem. Wykonujemy tylko swą powinność, bo właśnie po to zostaliśmy obdarzeni tymi zdolności. Lecz wciąż jesteśmy ludźmi, a żaden człowiek nie wybaczy, gdy jego rodzina zostaje po prostu wyrżnięta w pień, bo ktoś uważa, że jego metody radzenia sobie z Pustymi są lepsze... chyba nie muszę przypominać historii? Chrześcijanie lepsi wcale nie byli. - nie wytrzymał, musiał zripostować słowa papieża, choć może nieco przesadził. - Proszę mi wybaczyć impertynencje, po prostu nie życzę sobie komentowania naszego nastawienia do bogów śmierci. Tak samo nie potrzebujemy żadnej łaski, czy zbawienia. - skłonił się, a następnie przeszedł do sedna sprawy.
- Tak więc potrzebujecie najemników... nie widzę żadnej różnicy, czy będziemy potrzebni z powodu naszej zemsty, czy też po prostu jesteśmy jedynymi sojusznikami do których możecie się zwrócić. Koniec końców chcecie się ich pozbyć, tak jak i my. - urwał na chwilę, by się zastanowić. - Nie mogę podejmować takich decyzji samodzielnie. Muszę się skonsultować z głową rodziny, Moritzem-sama. - przecież nie powie, że jest tylko pionkiem, nic nie znaczącym szeregowym, który trafił w to miejsce całkiem przypadkiem.
- Proszę nie zrozumieć tego źle, jeśli dostanę zgodę na dołączenie, będzie to oznaczać również poparcie całej rodziny, która włączy się do walki. Tak więc jeśli Wasza Świątobliwość pozwoli, zróbmy małą przerwę podczas której wykonam telefon. - co tu dużo mówić, sam Amadeusz był zachwycony tym pomysłem. Choć jeszcze nie do końca wiedział jaką bronią dysponuje kościół, by móc równać się z shinigami. Poza tym, nawet jeśli chcą wykorzystać Quincy to się przeliczą - jeśli ktoś spróbuje wydymać Mistrzów Zniszczenia, to sam zostanie wydymany. I to brutalnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Wto Sie 25, 2015 4:42 pm

MG

Papież tylko uśmiechnął się, jak dobrotliwy dziadek, na słowa Quincy. Wiedział jednak, że nie mieli teraz czasu na takie pogaduszki.
- Skoro musisz, proszę, wykonaj telefon - wskazał ręką na pobliskie drzwi. Za nimi znajdowało się podobne pomieszczenie do tego, w którym przebywali. Quincy mógł tam w spokoju zadzwonić do kogo trzeba.
Tymczasem papież zwrócił się do Dee Dee.
-Mam nadzieję, że wybaczysz mi zajęcie się tym młodzieńcem w pierwszej kolejności - posłał jej swój uśmiech. - Wygląda na to, że będzie trzeba wyjaśnić tobie od początku, o co tu chodzi - powiedział, po czym spojrzał na zakonnicę. - Zaprowadź ją proszę do innego pokoju i przekaż odpowiednią wiedzę. Wolę aby nie była przy rozmowie z Quincy, może jej to tylko namieszać w głowie, skoro nie wie o czym mowa.
- Oczywiście - zakonnica skłoniła się lekko, po czym wzięła Dee pod rękę wyrywając ją z pozycji siedzącej i praktycznie siłą porywając z pomieszczenia.
Zaprowadziła dziewczynę do pokoju, gdzie stała tylko przytulna sofa i stolik.
- A może herbatki? - zapytała.

_________________


POPRZEDNIE STADIA
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dee-Dee Die Hexe
Samotnik
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 03/06/2015

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Wto Sie 25, 2015 9:29 pm

Przerażenie to mało powiedziane, nasza wiedźma zupełnie nie wiedziała jak powinna zachować się w obecności papieża, który dodatkowo wraz z tym całym "Quincy" rozmawiał o tych cały bogach śmierci a o nich rudowłosa nie miała najmniejszej nawet wiedzy, ale z opisów wychodziło, że podobnie jak ci "puści" to i oni są jakimiś złymi gośćmi. I co w ogóle miało znaczyć, że ona ma w sobie cząstkę tych stworów. Na całe szczęście z ratunkiem przybyła zakonnica, która błyskawicznie porwała zestresowaną Dee Dee z nasyconego powagą pomieszczenia.
- ...Dziękuję, chętnie się napiję, nie bardzo wiem co powinnam powiedzieć....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etrama Di Schwerin
Soldat
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Wto Sie 25, 2015 9:52 pm

Amadeusz pokłonił się, a następnie swe kroki skierował ku wskazanym drzwiom. Pomieszczenie było niemal identyczne jak to sprzed chwili. Drzwi zamknął dokładnie, po czym podszedł do okna, zerkając na krajobraz za nim. Dla pewności rozejrzał się na szybko po pokoju, po czym wrócił do wcześniejszej, przeszklonej miejscówki, wyjmując telefon z kieszeni. Wybrał odpowiedni numer i przyłożył telefon do ucha.
Gdy usłyszy, że połączenie zostało odebrane, odezwie się:
- Moritz-sama, tu Etrama. - następnie znów odczeka chwilkę, by upewnić się, że nie przeszkadza. - Mam całkiem interesujące wieści. Podczas patrolu Watykanu natknąłem się na nieznane reiatsu oraz wysłanniczkę kościoła, która zabrała mnie oraz jakąś fullbringerke na spotkanie z samym Papieżem. Najwyraźniej kościół w dalszym ciągu uważał nas za sprzymierzeńców bogów śmierci, ale wyprowadziłem ich z błędu i wygląda na to, że chcą się z nami sprzymierzyć. Jeszcze nie znam szczegółów, ale zapewne kościół stracił cierpliwość i nie pozwoli sobie więcej na przejmowanie dusz przez shinigami. Szukają chwilowo najemników, którzy wesprą ich w działaniach, a dopiero później zamierzają przystąpić do czegoś trwalszego. - zaczerpnął powietrza, po czym mówił dalej: - Chcą bym jako pierwszy zaczął działać już teraz, a ja sądzę, że to dobry pomysł. To dobra okazja, by rozejrzeć się i sprawdzić czym dysponują, by móc mierzyć się z bożkami, a przy okazji upewnić się, że to żadna pułapka. Twoje rozkazy, Moritz-sama? - na szczęście był wyposażony w sprzęt, który przysługuje takiemu 'młodzikowi' jak on, tak więc mógł przystąpić do akcji w każdej chwili. Rzecz jasna, jeśli głowa rodziny wyrazi zgodę. W przeciwnym razie będzie musiał odmówić głowie kościoła i zostawi go bez wsparcia Quincych.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Wto Sie 25, 2015 10:07 pm

MG

Zakonnica wyszła dosłownie na sekundkę, po czym wróciła i usiadła na sofie. Słychać było, że zleciła komuś zrobienie herbatki.
- Usiąć sobie, kochanie - poklepała miejsce obok siebie. - Zacznijmy może od tego co się dzieje z duszą po śmierci ciała. Otóż krąży ona po świecie i póki nie miną krzywdy, które wyrządziła za życia na Ziemi, nie może trafić do Nieba. Jeśli jednak to była zła dusza, od razu trafia do Piekła. Jednak czasami są wyjątki. Niektóre dusze nie chcą się pogodzić z opuszczeniem ciała i nie mają zamiaru opuszczać materialnego świata. Stają się wtedy potworami - Hollowami, czyli pustymi. Nie posiadają oni bowiem intelektu, są zdani tylko na instynkt. Czasami im się udaje wymknąć do pewnej krainy, która jest swojego rodzaju równoległym wymiarem... - spojrzała uważnie na Dee Dee. Nie miała zamiaru teraz wnikać w zbytnie szczegóły, najwyżej dziewczyna spyta o coś i ta jej wytłumaczy dokładniej. - Jeśli taka upadła dusza, czyli Hollow, zaatakuje kobietę w ciąży, może przypadkowo zostawić w niej odrobinę swojej energii duchowej, która dociera do płodu. Rodzą się wtedy Fullbringerzy - osoby potrafiące kontrolować duszę przedmiotów. Ty jesteś jedną z nich - żeby nie zanudzać, szybko skończyć i dojść do ewentualnych pytań, zasięgnęła po bardziej obrazowe słownictwo. - Shinigami to takie dresy, zbuntowane dusze, co kradną inne dusze do swojego gangu, a Quincy to też trochę tacy czarodzieje jak ty, ale jednak nie do końca, oni używają do walki łuku. - posłała dziewczynie czarujący uśmiech.
W tym czasie do pomieszczenia weszła inna zakonnica, która tylko postawiła tacę z dwoma filiżankami herbaty, cukrem i ciasteczkami, po czym szybko opuściła to miejsce.
- Masz może jakieś pytania? - spytała zakonnica biorąc ciasteczko i kierując je w stronę ust Dee Dee.

Krajobraz był całkiem urokliwy. W końcu to centrum Rzymu. Wszędzie znajdowały się cudowne, odremontowane, renesansowe kamienice. Każdy wolny metr kwadratowy przeznaczony do poruszania się, pokryty był przez turystów. Słońce świeciło Entramie prosto w twarz.
Za pierwszym razem nikt nie odebrał. Dopiero za drugim razem, po pierwszym sygnale odezwał się głos głowy rodziny.
- Halo? Słucham, Entrama, mów - usłyszał głos Mortiza. Nie wydawał się specjalnie niczym zajęty. A przynajmniej takie wrażenie sprawiał ton jego głosu. Słuchał uważnie raportu z Watykanu. Kiedy Entrama skończył, milczał krótką chwilę.
- Fascynująca wiadomość - rzekł. - Łącząc nasze siły z Kościołem możemy pokonać Shinigami tak, że nawet tego nie zauważą - po chwili ściszył ton głosu - Zastanawia mnie tylko, dlaczego nie przyszli do nas otwarcie, tylko złapali przypadkowego Quincy, który akurat był w okolicy... Miej oczy otwarte, wyłapuj tyle informacji ile się da - wrócił do poprzedniego tonu - pozdrów serdecznie papieża i powiedz, że rodzina Di Schwerin przyłączy się do tego wielkiego dzieła. Czy coś jeszcze chcesz mi przekazać?
Jeśli to było wszystko, Mortiz pożegnał się z Entramą i rozłączył.

_________________


POPRZEDNIE STADIA
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etrama Di Schwerin
Soldat
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Sro Sie 26, 2015 12:39 pm

- Oczywiście będę miał na wszystko oko. - odpowiedział. - Nie, to wszystko. - i gdy ten się rozłączył, blondyn jeszcze przez kilka chwil wpatrywał się w wyświetlacz swojego ajfona, a następnie go zablokował i z powrotem umieścił z kieszeni. Musiał teraz starać się jak nigdy, ważąc każde słowo i mając wszystko na uwadze. W końcu został swoistym reprezentantem Quincy. To było jego pięć minut, nie mógł zawalić - mimowolnie na jego licu wykwitł uśmiech zadowolenia.
Wszedł ponownie, transformując lico w cieplejszy uśmiech.
- Moritz-sama kazał przekazać serdeczne pozdrowienia i jednocześnie poinformować, że rodzina Di Schwerin poda pomocną dłoń kościołowi. Tak więc możemy to uznać za wstęp czegoś większego, miejmy nadzieje. W każdym razie jestem do usług Waszej Świątobliwości i mogę przystąpić do działań w każdej chwili. Lecz najpierw chciałbym się przekonać na własne oczy jaką mocą dysponujecie, by móc równać się z naszymi przeciwnikami. - najlepiej jakby mógł to sprawdzić na własnej skórze. A jeszcze lepiej - gdyby trafił się jakiś zbłąkany bóg śmierci. Byłoby pysznie.
Dopiero teraz zauważył, że Rebeka i dziewczę, gdzieś zniknęły. Rzecz jasna nie dał po sobie poznać, że się tym przejął, jak i zbytnio nie wodził wzorkiem dookoła. W zamian uruchomił wykrywanie reiatsu, chcąc przeskanować budynek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dee-Dee Die Hexe
Samotnik
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 03/06/2015

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Nie Sie 30, 2015 4:12 pm

Dee-Dee z ciekawością wysłuchała wszystkiego co przedstawicielka kościoła miała do powiedzenia, wpatrując się w międzyczasie w swój wisiorek zupełnie, jakby teraz z nową wiedzą widziała go w innym świetle.
- Fullbring tak? Hmm... Dziękuję, dobrze wiedzieć czym się jest... jednak ci Puści, Shinigami, Quincy strasznie dużo tego wszystkiego, jaką rolę ma w tym wszystkim kościół?
Zapytała rudowłosa, próbując poukładać sobie wszystko w swej głowie, mimo wszystko właśnie poznawała świat od niedostępnej dla zwykłych ludzi strony...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   Nie Sie 30, 2015 7:12 pm

MG

Kiedy Quincy z jabłkonem zapakowanym w kieszeń wrócił do pomieszczenia z papieżem, ten od razu wbił w Entramę swoje spojrzenie. Również się uśmiechnął widząc dobrą minę na jego twarzy.
- Oczywiście, że zobaczysz czym dysponujemy - odpowiedział papież. - Wszystko w swoim czasie. Jednak, żeby zdobyć wasze zaufanie, pragnę już dzisiaj przedstawić tobie dowódcę Armii Aniołów. Michale, czy możesz nam się ukazać? - zwrócił się w bliżej nieokreślone miejsce, jakby mówił do ogólnej przestrzeni znajdującej się w pomieszczeniu.
Nagle po lewej stronie papieża pojawiła się smuga światła, która zaczęła się kształtować w ludzką postać. Oczom Entramy ukazał się więc mężczyzna, dobrego wzrostu i postawy. Miał delikatnie beżową karnację, ciemnobrązowe mocno pofalowane włosy z przedziałkiem na środku głowy opadające lekko na ramiona. Ubrany był w jasnokremowe ubranie, podobne do męskich strojów zachodniej Azji - długa bluzka przypominająca szatę, lecz ukazująca spodnie o nieco szerokich nogawkach.
- Jestem Michał. Archanioł. Zazwyczaj nie ukazuję się ludziom, jednak czasami pojawiają się takie... nietypowe sytuacje, w których przyjmuję ludzką formę - powiedział patrząc swoimi nienaturalnie błękitnymi oczyma prosto w twarz Quincy. - Miło mi cię poznać.
Uśmiechnął się.
Co do skanu reiatsu, wykrył obie dziewoje kilka metrów od niego, w stronę przeciwną od pomieszczenia, w którym odbył rozmowę telefoniczną.



Zakonnica popiła trochę herbatki.
- Kościół pełni dokładnie taką rolę, o której zapewne wiesz. Jedyną nową rzeczą dla ciebie może być to, że chcemy zlikwidować Shinigami. Oni po prostu porywają dusze i wmawiają im jakieś swoje przekonania. To taka jakby sekta umarłych - skubnęła sobie ciasteczko. Wbiła wzrok w drzwi, jakby kogoś oczekiwała.

_________________


POPRZEDNIE STADIA
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice   

Powrót do góry Go down
 
Jeden z miliona pokoi w którejś tam bazylice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Reiryoku ::  :: RESZTA ŚWIATA :: Włochy-
Skocz do:  






BlackButler

HogwartDream