IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Laboratorium

Go down 
AutorWiadomość
Varagarv
Wesoły Morderca
avatar

Liczba postów : 287
Join date : 03/07/2014

PisanieTemat: Laboratorium   Sro Cze 10, 2015 10:56 pm

Cytat :
Obszerne pomieszczenie, pełne nadzwyczajnej aparatury. Na licznych półkach stoją słoje z różnymi próbkami i materiałami badań. A w klatkach są nawet wciąż żywe 'króliki doświadczalne'. Na kilku stołach stoją albo całe 'zestawy małego chemika', albo naszpikowane narzędziami medycznymi 'cosie', które są najprawdopodobniej eksperymentami w toku.
Często zza zamkniętych drzwi laboratorium dochodzą dziwne i przerażające odgłosy - tylko upoważnieni wiedzą, co owe odgłosy oznaczają.
Niegdyś miejsce zajmowane przez Szayela i zniszczone, teraz zostało odbudowane i przejęte przez Nicanor'a Vito Neglie. Ponadto wejście na teren laboratorium jest surowo zabronione i wymagane jest pozwolenie dziewiątego espady.


MG

- Jesteśmy, Neglia-sama. - powiedział na wejściu, kłaniając się głęboko osobnikowi, który siedział po turecku na jednym z obrotowych foteli.
Gdy różowowłosy (ten prawdziwy, nie kopia) usłyszał głos swojego fraccio, zwrócił się w stronę dwójki, a następnie wstał i pomaszerował bliżej. Właściwie to stanął niemalże nos w nos z dziewczyną, zadzierając czerep do góry, bo był nieco mniejszy i bacznie się jej przyglądał.
- Ty jesteś Urruru? - zapytał po chwili, a gdy jego podwładny chciał się wtrącić, skarcił go pacnięciem swoim przydługim rękawem swetra w twarz. Arrancar wiedział, że to oznacza, że ma sobie po prostu pójść, co po chwili też zrobił, chowając się gdzieś między półkami z różnymi paskudnymi rzeczami. Jednak nie odpuścił, ukradkiem zerkając co też jego pan wymyślił. Można powiedzieć, że czuł lekką zazdrość. Ale jak to to tak? On mu już nie wystarcza, że sprowadza kogoś innego!?
Wracając jednak do naszej dwójki: espada cofnął się o krok, jednak dalej lustrując arrancarke. Tak go zaciekawiła, że aż przechylił głowę w prawą stronę i przyłożył palcem wskazujący lewej dłoni do ust, by dodać sobie 'uroku'.
- Słyszałem, że lubisz sobie 'pomajsterkować'. Tak myślę... - powiedział po chwili, wskazując na swoje laboratorium. Ponowy krok w przód, który zminimalizował odległość niemal do zera. - Interesujące. Chciałbym wiedzieć więcej, zdecydowanie więcej. Powiedz mi inaczej cię pożrę. A może nie? - ponownie przechylił swoją różową łepetynę na bok, zastanawiając się. Ciężko było stwierdzić, czy on tak na serio, czy może po prostu jest niedorozwinięty. Albo jak jakieś dziecko. Choć raczej wiedzę to on miał, bo w końcu ktoś głupi nie dostałby w spadku laboratorium sławnego Szayela, a tym bardziej nie został espadą. ...Ale to ostatnie to kwestia sporna, bo idiotów na wysokim stanowisku nie brakowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Czw Cze 11, 2015 4:37 pm

Szła całą drogę bardzo zestresowana. Na szczęście nie zgubiła spodni. Wchodząc do pomieszczenia pierwsze co rzuciło jej się w oczy to osobnik, na widok którego zatrzymała się i wyprostowała.
- Dzień dobry - powiedziała cicho. Po chwili jednak zauważyła, gdzie jest. To te słynne laboratorium, do którego nie wejdzie sobie pierwszy lepszy ktoś. Można by powiedzieć, że odkąd dowiedziała się o istnieniu tego miejsca zawsze zapragnęła tu się dostać, jednak zaliczała to do marzeń niemożliwych do spełnienia, przynajmniej na kilkaset kolejnych lat. Z podziwem wędrowała wzrokiem po pomieszczeniu starając się nie zdradzać swojego zainteresowania. Chociaż rozszerzone oczy mówiły same za siebie.
Nagle poczuła, że ktoś stoi przed nią. Gdyby był większy od niej, chyba by umarła ze strachu, chociaż o mały włos by się nie rozsypała w pył - przecież jej kokardka była na wysokości oczu Espady.
- Tak, to ja - przytaknęła. Postanowiła skupić się jednak na nim zamiast na pomieszczeniu. Wzrokiem powędrowała nieco pod jego podbródek, bo w oczy bała się patrzeć, ale wiedziała, że obserwuje ją.
Zadał jej pytanie. Czy ktoś tu właśnie zainteresował się jej naukowym działaniem? Zacisnęła usta ze zdenerwowania. A co jeśli jej badania okażą się czymś niegodnym zainteresowania?
Espada zbliżył się znowu. Był za blisko. Urruru odruchowo odsunęła się kawałeczek do tyłu.
I znowu zagroził pożarciem. Trzeba było zająć się malowaniem, to chyba byłoby bezpieczniejsze hobby, pomyślała.
- Zajmuję się badaniami dotyczącymi ekonomicznych i wydajnych metod walki, sporą ich część stanowi absorbowanie i wykorzystywanie obcego reiatsu... Większość moich... - zawahała się. Jak nazwać te stosy zapisanych zeszytów? "Dzieła" nie były chyba teraz odpowiednim słowem, chociaż tak je na co dzień nazywała. - ...spostrzeżeń jest jednak czysto teoretyczna, gdyż nie mam możliwości i umiejętności do przetestowania ich w praktyce.
Odetchnęła. Nie sądziła, że w takim stresie zdoła się składnie wypowiedzieć. O ile to faktycznie było logiczne. Espada jak dotąd nie wykazywał oznak agresji, ale z doświadczenia wiedziała, że mieszkańcy Las Noches są nieprzewidywalni.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv
Wesoły Morderca
avatar

Liczba postów : 287
Join date : 03/07/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Pią Cze 12, 2015 12:25 pm

MG

Kolejne przekrzywienie łepetyny, tym razem w przeciwną stronę, jednak w tym przypadku bezruch trwał zdecydowanie dłużej. Właściwie to nasza bohaterka miała wrażenie, jakby czas się zatrzymał. Na zawsze.
- Rozumiem. - odpowiedział (rzecz jasna dalej się nie poruszając) po dłuższej chwili, ale można było odnieść wrażenie, że jest zwiedziony. A może i nie? Ciężko było odczytać tego różowego konusa z szaleńczym popędem naukowym godnym jego poprzednika. Kto wie, może nawet i większym.
- Krzesło. - zażądał, po czym zrobił zwrot na pięcie i pomaszerował na te swoje obrotowe, na którym usiadł po turecku. Arrancar, który cię tu przyprowadził, po chwili przyniósł siedzenie, właściwie to mały taborecik. Zdecydowanie nie było wygodnie na tym siedzieć, ale był jakiś wybór? - Siadaj. - polecił Urruru i wbił w nią swój wzrok.
- Zadziwia mnie, że znalazł się ktoś kto śmie mówić, że ma własne spostrzeżenia. Zadziwiające. Z chęcią posłucham, tak, opowiedz mi o wszystkim do czego doszedł ten twój mały rozumek. Kto wie... jeśli mnie to zainteresuje to może pozwolę ci tu pracować. Mam tu wszystko czego potrzeba, a nawet więcej. Czyż to nie wspaniałe? - Nicanor po prostu sugerował, że jeśli to wszystko będzie mieć sens, to zrobi z nie swoją asystentkę, czy coś w tym stylu. Zaś ten drugi pustak umiał czytać między wierszami i domyślił się o czym mówi espada: 'On chce z niej zrobić swojego Fracción! Jak on może?!'
- Ale pamiętaj, że jeśli to będzie zwykły stek bzdur, to wylądujesz w moim żołądku. Nie lubię idiotów. - po czym zaczął się kręcić w kółko na swoim siedzisku. Tak, w ten sposób słuchał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Pią Cze 12, 2015 5:13 pm

Stała tak czując, że strach ją właściwie opuszcza. Kiedy się odezwał ponownie, nie miała pojęcia ile czasu właściwie mogło minąć i czy w ogóle płynął. Zerknęła krótko na jego twarz. Nie wyrażała niczego oczywistego, nie wiedziała więc, czy to co mówiła w ogóle do niego dotarło... i czy ją zje. Wrócił na swoje miejsce, a Urruru dostała do dyspozycji podejrzany taborecik. Posłusznie zasiadła na nim ośmielając się nawet spróbować rozsiąść wygodnie. Niestety bez powodzenia, ale nie miała wyboru.
Pierwsze zdanie wypowiedziane po chwili sprawiło, że omal nie zadławiła się samym powietrzem. W życiu nie pomyślała, aby samo prowadzenie badań w zaciszach własnej komnaty mogło spowodować jakiekolwiek problemy. Chciał wiedzieć więcej. Urruru nie była pewna czy nie wolałaby jednak umrzeć. Nie wiedziała właściwie od czego zacząć. A szybko musiała się tego dowiedzieć, bo od tego zależało właściwie wszystko. Jeśli to co powie zadowoli Espadę, umrze ze szczęścia mogąc pracować w tym miejscu. Lecz jeśli nie... cóż, umrze połknięta żywcem. Chociaż nie wiadomo czy i tak nie skończy w ten sposób pracując tutaj. Przecież wtedy będzie w ciągłym kontakcie z Espadą. Czy Arrancar może umrzeć ze stresu albo na zwał serca? Zdecydowanie mogła wybrać malowanie obrazów. Kazali by jej najwyżej obmalować freskami całe Hueco Mundo. Weź się w garść, pomyślała.
Espada zaczął kręcić się na fotelu, co niezbyt stymulowało je mózg do pracy, ale jednocześnie wolała jak się na nią nie patrzył. Skupiła więc wzrok w innym miejscu.
- Jeśli chodzi o samą wydajność walki, zauważyłam, że duma, honor i podobne pojęcia abstrakcyjne, są wielką przeszkodą. Pochłonięci nią nie skupiają się na skuteczności ataku, a na wizualnej efektywności. Mają z tym problemy szczególnie mający o sobie zbyt wielkie mniemanie. Próbują oni wystraszyć przeciwnika werbalnym przekazem na temat swojej siły, umiejętności, tego, że są nie do pokonania. Podczas walki również myślą o swojej wyższości nad przeciwnikiem co powoduje brak skupienia. Ich umysł nie jest wyciszony, nie dociera do ich mózgu wiele ważnych sygnałów, przez co są podatni na błędne ruchy. Takie "przechwalanie się" jest nikłym zaczątkiem ataku psychologicznego, który stosowany jest przez widzących swoje ułomności i chcących zatuszować je sprytem i inteligencją. Właściwie o technikach walki chyba nie muszę panu opowiadać, gdyż ma pan o wiele większe doświadczenie na ten temat. Głównym zagadnieniem, jakie chciałam tu przekazać, to fakt, że skuteczność w walce odniosą jedynie ci, którzy całkowicie skupią się na niej. Nie jest to nowość, jednak nieco modyfikując tą technikę stworzyłam zarys techniki idealnej, pozwalającej na wyeliminowanie praktycznie każdego wroga. Czas jest pojęciem względnym, czasami wydaje nam się, że płynie szybko, czasami, że bardzo wolno. Pracuję nad opracowaniem umiejętności pozwalającej na świadomą kontrolę tempa wydarzeń aktualnych, a dokładniej, umożliwiającej super szybkie myślenie. Dzięki niej, walczący w milisekundę, o ile nie w mniej, będzie potrafił przeanalizować całe pole walki, możliwe scenariusze, następne ruchy swoje i przeciwnika. Jest to bardzo trudne do osiągnięcia i wymaga dużego nakładu reiatsu, dlatego przerwałam badania nad tą techniką i zajęłam się technikami absorbcji samego reiatsu - przerwała na chwilkę. Czy to, co powiedziała miało jakiś sens? Nie, nie może się teraz rozpraszać, musi za wszelką cenę mówić dalej. - Nie jest to zbyt trudne, a bardzo przydatne. Teoretycznie, dobre opanowanie tej umiejętności pozwala na pochłonięcie przeciwnika z dosyć dużej odległości. Właściwie to pochłonąć można praktycznie wszystko co tylko jest zbudowane z energii duchowej... - zamyśliła się. Za każdym razem w tym momencie rozmyślań przerywała je zatrzymując się na pochłonięciu wszystkiego. Jej badania mogą się okazać przełomowe w walce, jednak nie chciała też odkryć sposobu na zniszczenie świata. Może jednak lepiej, żeby Espada ją zjadł. Uniknęłaby takich dylematów. Ale co jeśli on też o tym myśli i się tym zajmuje? A nawet jeśli nie to co jeśli przez nią zacznie? Kompletnie zatopiła się w swoich przemyśleniach po drodze stwierdzając, że można uznać, że skończyła swoją wypowiedź. Najwyżej da jej znak, żeby kontynuowała, albo zada jakieś pytania. Albo pochłonie ją na odległość, o nie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv
Wesoły Morderca
avatar

Liczba postów : 287
Join date : 03/07/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Pon Cze 15, 2015 5:03 pm

MG

Urruru się produkowała, zaś Espada kręcił się w kółko, co i raz wydając wesołe 'juhuuuu', chociaż ciężko powiedzieć, czy było wesołe. Raczej bez wyrazu. Takie juhuuuu, bo juhuuuu i juhuuuu.
Gdy wreszcie nasza panienka skończyła, espada zatrzymał i spojrzał na nią.
- Podsumowanie. Pierwsza część: nuuuuuda. To co ci idioci wyprawiają podczas walki mnie nie interesuje. Ciebie też nie powinno. Ale ze względu, że druga część była... interesująca, nie pożre cię. Tak myślę. Ale jestem ciekaw jak doszłaś do tego, hmm? Jak chcesz to osiągnąć? Nie ty pierwsza wpadłaś na ten pomysł, ale i tak dziwi, że wpadłaś. - urwał, zamyślając się na chwilę. A czy on wpadł? No właśnie. Chyba nie. Na pewno nie. Ale przecież się nie przyzna, ale i tak na szybko co wywnioskował, to stworzenie czegoś takiego byłoby niemożliwe, a przynajmniej bardzo trudno. Ciekawe... wyzwanie! Ale szybko jednak sobie coś przypomniał.
Skupił ponownie swa uwagę na maluczką, ale jakże wyższą wzrostowo Arrancarke.
- Absorpcja reiatsu... tak, tylko wiesz, nie jesteśmy w tym najlepsi. Tak samo bogowie śmierci. Jedynymi którzy to dobrze opanowali to Quincy. Jak ja dawno nie miałem na stole Quincy'ego... hmm, a w ogóle miałem? - ponownie się zamyślił, lecz szybko doszedł do wniosku, że nigdy takowego nie badał. - A wracając do tego drugiego, a raczej pierwszego. Absorpcja połączona z umiejętnością pozwalającą na przyspieszenie procesów myślowych. - przekrzywił głowę w lewo. - Moje laboratorium prawdopodobnie umożliwiłoby stworzenie czegoś takiego, lecz pozostaje problem absorpcji, by zdobyć wystarczającą ilość energii. - splótł palce dłoni i nachylił się w jej stronę.
- Chciałabyś spróbować wraz ze mną? - zaproponował, chyba to był pierwszy raz, kiedy oczy espady się zaświeciły. Był niezwykle zainteresowany tą pracą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Pon Cze 15, 2015 9:31 pm

Z początku nawet nie docierało do niej, że to on wydaje te dźwięki, w miarę jak kończyła mówić, docierało powoli do niej, że to on. To było dziwne. Ale starała się twego nie okazać. To w końcu Espada, chyba lepiej wie co robi.
Zanudziła go jednak. Tego się właściwie spodziewała. Ale nie pożre jej. Odetchnęła z ulgą. Chociaż czy to dobrze? Więcej stresu.
Tak czy inaczej pochwalił ją, więc była z siebie dumna. Zamyślał się co jakiś czas i pomimo tego, że zadawał pytania, wolała uznać je za retoryczne. Wspomniał Quincy... Słyszała o nich, jednak nigdy żadnego nie spotkała osobiście. A byłoby całkiem miło. Skoro właściwie wszyscy zbudowani są z tego samego, to mogą robić to samo. Chociaż to już podchodzi pod alchemię... Bardzo ciekawy temat, może by się tym zająć? Ale chwila, czy Espada właśnie nie zaproponował jej współpracy?
Zamrugała oczami kilka razy. Spojrzała krótko na niego. Błysk w jego oczach lekko ją onieśmielił (dało się bardziej?), ale jednocześnie nie czuła się już tak bardzo zagrożona jak na początku. Chwilkę zajęło jej wyduszenie tego jednego słowa:
- Tak.
Zabrzmiała może jak lekko wystraszona niewiasta przy zaręczynach, ale kogo to tak naprawdę obchodziło. Zaczynała współpracę z członkiem Espady. Miała ochotę wstać i rzucić krzesłem w tych wszystkich Numeros, którzy nie wykazywali najmniejszego zainteresowania jej badaniami. To był jej czas. Nagły przypływ pewności siebie zainstalował w jej umyśle kolejny cel: przestać tak panicznie bać się tego różowowłosego osobnika.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv
Wesoły Morderca
avatar

Liczba postów : 287
Join date : 03/07/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Pon Cze 15, 2015 11:07 pm

MG

Czy Noveno ucieszył się na odpowiedź? Raczej nie, bo raczej to Urruru powinna się cieszyć, że taką odpowiedź podała. Pokazał coś po sobie? Oczywiście, że nie. Co więc zrobił, gdy kobieta się zgodziła? Chwycił po jakiś pojemnik zakończony dozownikiem, a następnie podszedł do Márquez i poszprejował jej włosy. Na różowo. No, niecałe, tylko część (wybór gdzie, co i jak pozostawiam tobie ~). Ale ta część zmieniła swoją barwę na róż, taką samą jaką ma espada.
- Od teraz należysz do mnie. - wyjaśnił, a następnie odstawił psiukadło na swoje miejsce. Aha, czyli innymi słowy on sobie w ten sposób znakował swoje owieczki. A raczej bydło. Króliki doświadczalne...? Hmmm... niewolników? Nie mniej, podobną filozofię miał jego poprzednik, Szayel (znaczy robiła to postać na poprzedniej odsłonie forum, a że mi się to podobało, to można pociągnąć sprawę tu; w końcu nasz różowy krasnal chce się do niego upodobnić), także no.
- Wykonujesz wszystkie moje i tylko moje rozkazy. Hmm, no, może jeszcze Yamal-sama. On właściwie też ma coś do powiedzenia, w każdym razie reszta Espady cię nie interesuje. Zrozumiano? Aha, będziesz moją asystentką, jako że cierpię na brak wykwalifikowanego personelu, jak się sprawdzisz, to dobrze dla ciebie. Jeśli mnie zawiedziesz... - ponowne zamyślenie, z palcem przy ustach i obserwowaniem jakże interesującego sklepienia. - Zjem cię. ...Chociaż nie, pewnie smakujesz okropnie. Nie zjem. Pokroje i przebadam. - odpowiedział po dłuższym namyśle, po czym wyciągnął do niej prawą łapkę z przydługim rękawem swetra.
- Mam nadzieje, że nasza współpraca będzie owocna. - ale nie doszło do 'przypieczętowania' współpracy. Nie doszło, gdyż Arrancar, który cię tu przyprowadził, wpadł między waszą dwójkę.

- Neglia-sama, nie rób tego! Nie wierz tej małej zdzirze! To kolejny głupi pustak, który chce się wkupić w twoje łaski! To tylko jakaś idiotka, przecież masz mnie, ja wiem więcej, o wiele więcej, jestem przydatniejszy! NEGLIA-SAMA?! - w głosie arrancara mieszała się rozpacz i złość, chcąc przekonać swojego pana o tym, że popełnia błąd. ...I to był błąd. Duży błąd. Czy on właśnie stwierdził, że Noveno się myli?

- No już, już. - espada poklepał go po lewym ramieniu, wydawało się, że sytuacja się wyjaśniła.
Plask.
Ramię wraz z resztą randoma opadło na podłogę, a z otwartej rany buchnęła krew. Wrzask już jednorękiego wypełnił pomieszczenie, bombardując uszy Urruru. Zapewne jeszcze nigdy nie doświadczyła wyrwania kończyny, ale mogła sobie uzmysłowić, że to nic fajnego.
- Jesteś za głośny. - mruknął espada, ale jego lico nie wyrażało złości, czy zadowolenia, że właśnie wyrządził komuś krzywdę. Był po prostu obojętny, jakby nic się nie stało, jakby po prostu upadł mu lizak, a nie, dosyć przydatna część ciała, z którą nikt nie chciałby się rozstawać.
Następnie zatkał uszy oboma paluchami i zrobił zwrot na pięcie, maszerując gdzieś w głąb laboratorium.
- Posprzątaj go i podłogę, za bardzo wszystko pobrudził. - a jak odebrała te słowa Urruru to jej sprawa.
Wracając jednak do byłego przybocznego, bo nie był już przybocznym z chwilą, gdy noveno pozbawił go ręki, zdążył się nico uspokoić. Ale tylko nieco. Sapał głośno i próbował ze wszystkich sił zatamować krwawienie druga łapką i reiatsu, ale marnie mu to szło. Po chwili jego wzrok natrafił na bogu winną dziewoje, która faktycznie mogła pójść na jakiś kierunek na asp, a nie zapisywać się na uniwersytet zniszczenia pod dumną nazwą 'Las Noches, Zamek Wpierdolu'.
Zacisnął mocno zęby, a następnie wyszarpnął z sayi swojego pogromcę i ciął ją, z góry na dół, przez głowę.

Quest: bronisz się? Atakujesz? Uciekasz? Twój wybór.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Wto Cze 16, 2015 2:07 pm

Na jej twarz wpłynął po chwili niekontrolowany uśmiech. Nie był duży, może nawet lekko ukrywany, ale był. Po chwili odruchowo zamknęła oczy czując, że ją potraktował jakimś dezodorantem czy czymś takim. Nie to, żeby wiedziała czym dezodorant jest - za życia nie spotkała takich, a tutaj nikt ich nie używał, bo po co. Tak czy inaczej po chwili odkryła, że właściwie 1/4 jej włosów była różowa. Dokładniej to cała przednia prawa część, przez co od przodu wyglądała jak jakaś lolita czy inne japońskie różowawe cudo. Po pierwszej chwili zdziwienia stwierdziła, że jej to pasuje. W końcu coś co nie jest w odcieniach szarości. Lekki uśmiech znowu zagościł więc na jej twarzy, a wzrok padł na Espadę, który objaśnił jej nowe "zasady". Olać resztę Espady? Załatwione. Jak tylko kogoś takiego zobaczy bez wątpienia ucieknie jak najdalej nie bojąc się, że postąpiła niewłaściwie. W pewnym sensie była pod opieką Noveno. Kilka razy widziała już jak Espada wstawia się za swoim "pupilkiem". Dziwne, że oni wszyscy wyglądają jakby się nienawidzili. No ale w końcu im wyższe stanowisko tym więcej stresu, martwienia się o konkurencję itd.
Uśmiech dalej jej nie znikał, nawet gdy zamienił karę zjedzenia na pokrojenie i przebadanie. To jej się o wiele bardziej podobało. Dzięki temu nawet po śmierci do czegoś się przyda. A czy to oznacza, że teraz jest przydatna? Spojrzała na wyciągnętą dłoń i już miała podnieść własną, lecz ktoś wbił się między nich. Lekko potrącił ją, więc została odsunięta nieco do tyłu próbując złapać równowagę na taboreciku. Arrancar miał jakieś problemy, ale Urruru lekko zignorowała to zastanawiając się czy nie powinna była wstać do uścisku ręki. Z drugiej strony była widocznie wyższa od Espady, więc to też mogłoby być niestosowne. Jak tu żyć. Arrancar chyba ją obraził, ale już się do tego przyzwyczaiła. Niestety wciąż nie udało jej się usytuować na taboreciku, więc zamiast wiercić się postanowiła jednak wstać. I w tym momencie ramię Arrancara odpadło. Życie jak co dzień właściwie, ale mimo to odruchowo odsunęła się dwa kroki w tył patrząc z lekkim zszokowaniem na leżącego. Uśmiech szybko zniknął z jej twarzy, jednak nie zamienił się w wyraz przerażenia. Takie krzyki już słyszała wiele razy, widok buchającej krwi też nie był nowy. Tak kończą zabaweczki Espady, które się znudziły. Chwila, czy ona właśnie też miała się taką stać? Ale przecież nie wszystkie się nudzą, wiele z nich służy odkąd pojawiła się w Las Noches. On po prostu był nieodpowiedni. Z nią tak nie będzie. Na pewno.
Musiała go posprzątać. Szkoda, że w tym wspaniałym miejscu nie było takiego guziczka co otwierałby podłogę w miejscu leżącego i zrzucał go do zsypu na śmieci. Jeszcze kilka lat temu byłoby jej szkoda tego chłoptasia, ale teraz wiedziała, że jest po prostu zużytym sprzętem i należy go utylizować, inaczej ktoś zutylizuje ją. Zaczęła się zastanawiać jak tu się zabrać do pracy, kiedy to zauważyła, jak Arrancar sięga po broń. Groźnie. Nim zdążył jej zrobić krzywdę, za pomocą sonido odsunęła się z pola rażenie. Chyba musiała mu po prostu odciąć głowę, nim zacznie się wysadzać czy coś. Szybkim ruchem odpięła swój płaszcz od dołu do połowy i wyciągnęła swój miecz. Co prawda najłatwiej byłoby użyć cero, ale wolała nie robić tu zbędnego nieprzewidywalnego bałaganu. Szybko podeszła do Arrancara z zamiarem odcięcia mu... drugiej ręki. Uznała, że skoro jest uzbrojony, tak będzie najlepiej. Wymierzyła mu więc cięcie w drugie ramię.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv
Wesoły Morderca
avatar

Liczba postów : 287
Join date : 03/07/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Wto Cze 16, 2015 5:14 pm

MG

Reakcja Urruru była szybka, najpierw unik, potem kontra i po chwili druga łapka wraz z mieczem upadła na podłogę. Oczywiście nie obyło się bez fontanny krwi i krzyków. Jednak tym razem białe szaty zostały ochlapane czerwoną juchą.
Ale co to? Arrancar zacisnął jeszcze mocniej zęby i wbiegł w naszą Urruru, powalając ją (TO TYLKO ZADRAPANIE!). Teraz oboje leżeli na podłodze (ty na dole, on na górze, mrau). Piękny wstęp do taniej produkcji opatrzonej tytułem 'Bezręki potwór i licealistka'. Może faktycznie kogoś by to zainteresowało, gdyby nie fakt, że ten 'potwór' zaczął ją tłuc własną głową, zostawiając krwawe ślady dosłownie wszędzie, gdzie się tylko dało. Oj będzie sprzątania, oj będzie.
Zaś Noveno jedynie westchnął cicho, słysząc tą całą szamotaninę. Może jednak powinien go od razu zabić? Bo widać jego nowe popychadło radziło sobie kiepsko. No nic, zobaczymy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Wto Cze 16, 2015 5:27 pm

Westchnęła głęboko widząc swoje odzienie ubabrane krwią. Ale przynajmniej nie było w odcieniach szarości. Optymizm zawsze i wszędzie. Bezręki Arrancar jednak wciąż był groźny i zaatakował ponownie. Leżąc brudził ją jeszcze bardziej. A jego ciosy głową był całkiem mocne. Spróbowała po prostu strącić go z siebie, postawić na nim nogę, aby się zbytnio nie ruszał i szybkim ruchem odciąć mu głowę. Tak bardzo chciała już zabrać się do sprzątania... Zatrzymała się przed obcięciem głowy. Chwila. Miała go po prostu sprzątnąć? Espada nie podał żadnych szczegółów, nie powiedział czy go zabić do końca czy nie... A może go sobie zabierze? Uśmiech znów wstąpił na jej twarz. Postanowiła skrócić go tylko o nogi. Zabierze go do siebie, a tam spróbuje może paru eksperymentów... Tylko czemu tam? Czemu by go nie zostawić tutaj do badań? Trzymając na nim nogę odszukała wzrokiem Espadę.
- Czy nie mógłby posłużyć jako próbka do badań? - spytała ostrożnie, uważając aby Arrancar nie uciekł spod nogi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv
Wesoły Morderca
avatar

Liczba postów : 287
Join date : 03/07/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Sro Cze 17, 2015 6:40 am

MG

Nasza mężna Arrancarka natychmiast zepchnęła z siebie zalotnika, słusznie nie pozwalając mu dobrać się do największego skarbu kobiety. No bo jak toto tak? Bez gry wstępnej? To się nie godzi! Trzeba go za to zdekapitować, ale nasza bohaterka się zawahała, a natręt nie miał zamiaru czekać i w te pędy to wykorzystał, próbując się przeturlać na bok, przy okazji wrzeszcząc i sikając kikutami na wszystkie strony niczym różowy pistolet na wodę w lany poniedziałek. Szło mu opornie, gdyż ucisk buciora mu to całkiem zgrabnie uniemożliwiał. Ale po chwili dodał do wcześniej wymienianych czynności - wierzganie i majtanie całym tułowiem we wszystkie możliwe strony. Naprawdę był z niego uroczy kadłubek... wróć, jeszcze nie kadłubek. Ale i tak uroczy.
Wyrwał się, przeturlał kilka metrów i walnął w jakiś mebel, który ukrócił jego krucjatę. I ponownie bucior wrócił na swoje miejsce.
- ZAPIERDOLE CIĘ! SŁYSZYSZ?! ZAPIERDOLE, TY MAŁA DZIWKO! - wrzeszczał w najlepsze. Może i Urruru miała do tego cierpliwość, albo pecha, że rybka ciągle wyślizgiwała się z rąk, lecz Noveno nie posiadał czegoś takiego. Albo po prostu cierpliwość się skończyła, bo stanął ponownie w bliskiej odległości, mierząc wzrokiem swojego byłego przybocznego, który powinien być dawno truchłem. Ale nie był.
Po chwili nóżki oddzieliły się od reszty, a nasz espada wydał z siebie ciche 'ojeju'.
- Po co? - przekrzywił pytająco głowę w stronę swojej 'asystentki'. Nie bardzo rozumiał na co jej ten śmieć.
- Wybierz sobie któryś ze stołów... tylko że chyba on ci się zaraz wykrwawi. - kolejne 'ojeju' wypadło z jego ust, a on po chwili wrócił na swój obrotowy fotel, siadając na nim po turecku. Rzecz jasna swoje siedzisko przystawił jak najbliżej miejsca, gdzie Márquez miała zamiar przetransportować kadłubek, by popatrzeć, co ona tam ma zamiar z nim zrobić. Ale chyba najpierw wypadałoby posprzątać ten syf, co?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Sro Cze 17, 2015 6:57 pm

Mały tryskacz ponczem nie robił na niej wrażenia rzucając "obelgami". Przecież nie mieszka tu od dzisiaj, ataki werbalne od dłuższego czasu wypuszcza drugim uchem. Stwierdziła, że nawet śmiesznie wygląda on bez rączek z takimi fontannami. Czy to źle?
Po chwili Espada pojawił się obok, a tryskacz zyskał dwa nowe źródła tryskania.
- Jakby nie było jest Arrancarem. Nie jest to zbyt łatwodostępny surowiec, więc dlaczego by nie użyć go do doświadczeń? - powiedziała. Za zgodą Espady wzięła na ręce bezkończynowego Arrancara, po czym położyła go na jednym ze stołów.
- Leż spokojnie, to skończysz dobrze - powiedziała do niego. Nie chciała aby się wyczołgał ze stołu i spadł. Jeszcze by się połamał czy coś. Szybko zebrała jego kończyny i ułożyła w porządku na stole. Przydałyby się jej rękawiczki... musi sobie takie sprawić. Ale teraz musi działać szybko. Ściągnęła z jego kończyn resztki ubioru i użyła ich do zatamowania krwotoku. Powinno na trochę zatrzymać krwawienie. A w tym czasie może posprzątać. Rzuciła wzrokiem w jakieś kąty i znalazła półkę z czymś co wyglądało na akcesoria do sprzątania. Użyła ich więc do szybkiego, ale nie byle jakiego uprzątnięcia zbędnej krwi. W końcu głupio by było, jakby Arrancar umarł podczas gdy ona tańczy z mopem.

[Posłałam PW, jak przeczytasz to w odpowiedzi daj znać czy mam tu dopisać coś czy nie]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv
Wesoły Morderca
avatar

Liczba postów : 287
Join date : 03/07/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Czw Cze 18, 2015 8:55 pm

MG

- Jesteś głupia? - zapytał z obojętnością Noveno. - Takich jak on jest u na pęczki, wystarczy sobie poszukać. Więc rób z nim co ci się podoba. - a wydawało się, że Urruru jednak ma coś w głowie, lecz espada zaczął w to powątpiewać.
Arrancar w tym czasie został przetransportowany na stół, rzucał się jeszcze przez chwilę, lecz nie miał za bardzo jak. Następnie stracił przytomność z powodu utraty krwi. Márquez zaś w tym czasie wzięła się za sprzątnie syfu, który się tu narobił. Wzięła szmaty, mop, czy co tam znalazła i zgarnęła całą krew z podłogi. Może nie było aż tak idealnie jak się jej wydawało, ale było to w końcu laboratorium, ledwo widoczne plamy chyba nikomu nie będą przeszkadzać.
- Jak skończyłaś, to idź już sobie i przyjdź później, muszę odpocząć. - ze swą wielkodusznością, albo czym tam się kierował, postanowił nieco pomóc swojej pomocnicy i zaaplikował kadłubkowi pewien środek, który miał go utrzymać przy życiu. A jak to cudo działało, to wiedział tylko Nicanor i tylko on. Następnie zeskoczył ze swojego fotela i poczłapał, gdzieś w swój kąt i tyle go było widać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Czw Cze 18, 2015 9:05 pm

Przemilczała fakt, że jak zaczną ginąć Arrancarzy to chyba ktoś z góry się skapnie i zleci na nich jakaś sroga kara. Czy coś.
Po odłożeniu sprzętu do czyszczenia zauważyła, że nie było super czysto, ale to chyba nic takiego. Posprząta lepiej innym razem. Podeszła do stołu, kiedy dowiedziała się, że Espada się znudzi-... zmęczył. Odetchneła w myślach z ulgą tak wielką, że odleciała. Ale tylko w swojej głowie.
- Tak jest - skinęła mu głową i wycofała się.
Gdy tylko opuściła laboratorium i skręciła na zakręcie korytarza, zaczęła biec jak szalona przed siebie. Przeżyła to. I jeszcze tam wróci. Z jednej strony napawało ją to wielką radością, a z drugiej wolała zginąć w tej chwili.
[z/t?]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Pią Lip 10, 2015 5:08 pm

Pełna dobrego nastawienia ruszyła w stronę laboratorium. Umysł miała świeży, odpoczęła sobie trochę ostatnio, w kieszeni miała notatnik z nowymi pomysłami, więc czas wybrać się do Espady. Ciekawe co dzisiaj będą robić. Pomijając składanie Arrancara-fontanny. Ciekawe czy on jeszcze żyje. Minęły już przecież trzy dni. Jak nie więcej. Urruru nie miała zbytnio poczucia czasu. Raz tak się zasiedziała w pokoju, że po wyjściu kilka znających ją Arrancarów byli zdziwieni jej widokiem myśląc, że umarła. Takie życie, co zrobić.
Stanęła przed drzwiami laboratorium. Postanowiła zapukać. Tak na wszelki wypadek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv
Wesoły Morderca
avatar

Liczba postów : 287
Join date : 03/07/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Nie Lip 12, 2015 7:55 pm

MG

Urruru zapukała, a jakże. Ale nikt nie odpowiedział, zupełnie. Minęło pięć minut, potem dziesięć i dalej cisza. Czyżby trzeba było ponowić?
Ale gdyby tak nasza Arrancarka przysłuchała się dokładniej, usłyszałaby stłumione krzyki, które staną się zdecydowanie wyraźniejsze po przyłożeniu ucha do mocarnych drzwi. Tak, to zdecydowanie były krzyki. Ale na pewno nie krzyki rozkoszy, ani nic w tym guście. Ktoś darł ryja z bólu, jakby go żywcem ze skóry obdzierali... ale w sumie co się dziwić? Stała obok laboratorium jednego z dwóch najwybitniejszych (aktualnie), ale niekoniecznie z równym sufitem naukowców w tym uniwersum.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Pon Lip 13, 2015 5:24 pm

Stała tak chwilkę. Trochę bała się wejść. Bo może Espada nie życzyłby sobie tego? Jednak od dłuższego czasu nikt nie odpowiadał. A wyraźnie, słyszała, że ktoś tam jest. Przyłożyła ucho do drzwi. Słychać było krzyki spowodowane jakimś wielkim cierpieniem. Czyżby Espada zajął się swoim kolegą? Ciekawe co robił? Postanowiła mimo wszystko wejść. Otworzyła drzwi i wślizgnęła się do środka. Ostrożnie, ale szybko je zamknęła, po czym ukłoniła się na powitanie.
- Witaj - powiedziała. Następnie po wyprostowaniu się ogarnęła wzrokiem pomieszczenie chcąc zobaczyć co tu się właściwie dzieje.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv
Wesoły Morderca
avatar

Liczba postów : 287
Join date : 03/07/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Pią Lip 17, 2015 12:16 pm

MG

Dziewiątego nie trzeba było długo szukać, bo nie tyle co ten się nie chował, gdzieś po zakamarkach laboratorium, a po prostu krzyki i wrzaski całkiem sprawnie robiły za nawigację.
Noveno jak zwykle siedział po turecku na swoim obrotowym krześle w ręce dzierżąc toporną strzykawkę z jakimś zielonkawym płynem w środku. Zaś przed nim leżał znajomy Kadłubek-chan, z mocno krwawiącym lewym kikutem ręki.
- Oh, jesteś wreszcie. - Espada nienaturalnie przekręcił głowę, coby na ciebie spojrzeć, po czym wrócił do przerwanej czynności, jaką było nakłuwanie 'świeżej' rany i aplikowanie zawartości strzykawki. I ponownie rozległy się wrzaski. Kadłubkowi ewidentnie zastrzyki nie sprawiały frajdy.
Po odczekaniu kilku chwil, które nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, Dziewiąty cisnął pustym przyrządem medycznym za siebie, a następnie skupił całą uwagę na Urruru.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Pią Lip 17, 2015 2:00 pm

Spojrzała więc na Kadłubek-kuna i Dziewiąty-samę, bawiących się w pacjenta i szalonego doktorka. Zaczęli bez niej? W sumie ona jeszcze jako takowym szalonym naukowcem nie była. Jeszcze. Pracując u tego tu niewykluczone, że zdziwaczeje.
Czekał na nią. To dobrze, że pamiętał. Zastanawiała się co też miał w tej strzykawce. Zielony płyn raczej nie kojarzył się pozytywnie, więc raczej nie chodziło tu o wyleczenie Kadłubka. Chociaż w sumie, czemu nie.
Stanęła w bezpiecznej odległości 3 metrów za Dziewiątym idąc tak, aby nie nadziać się na lecącą strzykawkę. Rzuciła krótkim spojrzeniem na Kadłubek, po czym skupiła swoją uwagę na jakimś punkcie kawałek za swoim szefem. Wolała uniknąć kontaktu wzrokowego. Czekała na polecenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv
Wesoły Morderca
avatar

Liczba postów : 287
Join date : 03/07/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Pon Lip 20, 2015 3:09 pm

MG

- I co tak stoisz? - odezwał się wreszcie. - Bierz się do pracy, nie mam zamiaru zajmować się nim cały dzień. - wydał rozkaz i poczłapał już o własnych nogach, coby zutylizować resztę zielonego płynu, który okazał się kompletnym niewypałem. Może powinien jeszcze raz przeanalizować skład?
Kadłubek-kun w tym czasie sobie leżał i cicho zawodził pod nosem, będąc na skraju utraty przytomności. Ból jakiego doświadczył odebrał mu umiejętność trzeźwego myślenia, nie wspominając o kontakcie z rzeczywistością. Rola królika doświadczalnego nie służyła jego zdrowiu, ale narzekać nie mógł. Wciąż żył. Tylko co to za żywot bez możliwości podrapania się po tyłku, kiedy ten swędzi?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Urruru
Números
avatar

Liczba postów : 187
Join date : 02/06/2015
Age : 100

PisanieTemat: Re: Laboratorium   Pon Lip 20, 2015 9:28 pm

Skinęła lekko głową na znak, że zrozumiała polecenie. Spojrzała na Kadłubka. Nie wyglądał jakby nie miał zamiaru współpracować. Dobrze. Spojrzała na kończyny swojego koleżki. Czas je przymontować. Wyciągnęła z kieszeni rękawiczki ochronne i ubrała je. Znała sposób na przytwierdzenie odczepionych kończyn, jednak musiała odkryć jakiś sposób, aby robić to szybciej i sprawniej. Normalnie to przecież nim kogoś tu zatargają to rączka, czy też nóżka, rozsypie się w pył. Przyłożyła lewą rękę kolegi do odpowiedniego miejsca "styku". Upewniła się, że to na pewno lewa ręka (smutno by było przyczepić mu rączki odwrotnie). Jeśli jednak wzięła prawą, wymieniła ją na lewą (uwzględniam różne interpretacje tego tekstu przez MG, hihi). Zastanowiła się chwilkę przed kolejnym ruchem. Nie wiadomo, czym dokładnie Dziewiąty sprawił, że Kadłubek i przyjaciele się nie rozpadli. Wzięła jakiś nożyk, który leżał obok (wyglądał trochę jak do sera) i zrobiła kilka nacięć w miejscu odcięcia. Wyglądało to jakby nieumiejętnie obierała ziemniaka, no cóż. Musiała po prostu "odnowić" ranę. Zbliżyła więc kończynę do Kadłubka jak najbliżej się dało, po czym przyłożyła rękę do miejsca złączenia. Spróbowała skumulować energię duchową w tym miejscu, aby może jakimś cudem pobudzić ciało Kadłubka do samoistnej regeneracji. Jeśli jej się udało - kontynuowała proces. Jeśli nie - rozejrzała się za zwykłym sprzętem do "zespawania" kończyn (ostatnio była na to promocja w pobliskim markecie, Dziewiąty na pewno się w nie zaopatrzył).

Opcja z energią duchową:
Jasnozielone Reiatsu widoczne było wokół jej smukłej dłoni. Opływało wokół niej i delikatnie sunęło w stronę Kadłubka, okalając jego ranę. Skupiając się jak tylko mogła, po pewnym czasie zauważyła pewne efekty. Krew spływająca z odnowionych ran zaczęła zamieniać się w cząsteczki energii duchowej. Możliwe, że był to zwykły rozpad niespowodowany działaniem Ururu. Jednak cząsteczki te nie znikały, jak to ma miejsce zazwyczaj. Tkwiły w swoich miejscach, jakby czekały na odpowiedni moment, kiedy zbierze się ich nieco więcej. Po jakimś czasie wokół rany pojawiła się aura koloru Reiatsu Kadłubka. Czyżby jej metoda zadziałała? Było to męczące zajęcie, takie kumulowanie energii w jednym punkcie, lecz nie mogła się teraz poddać. Nie wiedziała nawet ile czasu zdążyło upłynąć, ale niezbyt ją to teraz interesowało. Cząsteczek energii było coraz więcej, praktycznie pokryły całe miejsce „styku” kończyny z ciałem. Pracowała dalej. Delikatnie puściła kończynę, którą trzymała i przyłożyła swoją drugą dłoń, aby także za jej pomocą wylać trochę Reiatsu pomocnego przy tej ciekawej regeneracji. Cząsteczki łączyły się ze sobą jeszcze jakiś czas. Kiedy zauważyła, że Reiatsu Kadłubka przestało emanować kolorową aurą, a błyszczące cząsteczki zniknęły, przestała kumulować energię i odsunęła swoje ręce. Westchnęła i pomachała sobie rękoma, aby je rozluźnić. Następnie spojrzała na swoje dzieło. Wyglądało dobrze. Nie było widać śladów łączenia (bądź nie dostrzegła ich w tym marnym oświetleniu). Ciekawe tylko czy działało. Resztę kończyn będzie musiała doczepić metodą „tradycyjną”.
Chwyciła sprzęt potrzebny do „spawania” rączek i nóżek. Niezbyt lubiła to robić, no ale trudno. Nawlekła specjalną „nić” na igłę. Przyłożyła drugą rękę Kadłubka do ciała, po czym rozpoczęła „zabawę”. Najapierw odnowiła ranę. Następnie zrobiła kilka mocnych szwów przy kości. Dopiero później zajęła się eleganckim doszywaniem przy skórze. Starała się, aby skóra była przebita w dobrym miejscu i nic się nie rozbabrało.  W nowoczesnym świecie nie musiała zbytnio dbać, aby układ nici wyglądał jakoś estetycznie. W końcu same znikną, a ewentualne blizny również powinny się zagoić po jakimś czasie. Kiedy skończyła szycie, odłożyła igłę. Została najważniejsza rzecz – kość. Oczywiście można było to załatwić inaczej, ale nie lubiła się w to bawić. Po co robić coś, co już kiedyś robiła, skoro można spróbować dojść do tego samego w inny sposób? Od tego tu chyba była, co nie? Zbliżyła znowu ręce do miejsca „złączenia”. Skumulowała Reiatsu, aby pobudzić ciało Kadłubka do regeneracji. Tym razem powinno to pójść znacznie szybciej. Może poszłoby szybciej, gdyby był przytomny… Zerknęła na jego twarz. Chyba jeszcze nie miał zamiar wracać. Najważniejsze teraz było odnowienie kości. Ze swoją całkiem rozwiniętą umiejętnością kontroli nad Reiatsu, próbowała je wycelować właśnie w tamto miejsce. Szkoda, że nie mogła tam wlać jakiegoś Danonka, może by załatwiło to całą sprawę od razu. Reiatsu Kadłubka znowu zabłysło i zaczęło współpracować. Kiedy skończyła, oparła się o blat. Hohoho, nieco męczące. Ale da radę dalej! Zostały przecież jeszcze nóżki!

Opcja ze zwykłym zszywaniem:
Chwyciła sprzęt potrzebny do „spawania” rączek i nóżek. Niezbyt lubiła to robić, no ale trudno. Nawlekła specjalną „nić” na igłę. Przyłożyła lewą rękę Kadłubka do ciała w odpowiednim miejscu (upewniając się, że wybrała dobrą rękę), po czym rozpoczęła „zabawę”. Najpierw zrobiła kilka mocnych szwów przy kości. Dopiero później zajęła się eleganckim doszywaniem przy skórze. Starała się, aby skóra była przebita w dobrym miejscu i nic się nie rozbabrało.  W nowoczesnym świecie nie musiała zbytnio dbać, aby układ nici wyglądał jakoś estetycznie. W końcu same znikną, a ewentualne blizny również powinny się zagoić po jakimś czasie. Kiedy skończyła szycie, odłożyła igłę. Została najważniejsza rzecz – kość. Oczywiście można było to załatwić inaczej, ale nie lubiła się w to bawić. Po co robić coś, co już kiedyś robiła, skoro można spróbować dojść do tego samego w inny sposób? Od tego tu chyba była, co nie? Zbliżyła znowu ręce do miejsca „złączenia”. Skumulowała Reiatsu, aby pobudzić ciało Kadłubka do regeneracji. Krew spływająca z odnowionych ran zaczęła zamieniać się w cząsteczki energii duchowej. Tkwiły w swoich miejscach, jakby czekały na odpowiedni moment, kiedy zbierze się ich nieco więcej. Po jakimś czasie wokół rany pojawiła się aura koloru Reiatsu Kadłubka.  Może poszłoby szybciej, gdyby był przytomny… Zerknęła na jego twarz. Chyba jeszcze nie miał zamiar wracać. Najważniejsze teraz było odnowienie kości. Ze swoją całkiem rozwiniętą umiejętnością kontroli nad Reiatsu, próbowała je wycelować właśnie w tamto miejsce. Szkoda, że nie mogła tam wlać jakiegoś Danonka, może by załatwiło to całą sprawę od razu. Reiatsu Kadłubka znowu zabłysło i zaczęło współpracować. Kiedy skończyła, oparła się o blat. Hohoho, nieco męczące. Ale da radę dalej! Zostały przecież jeszcze nóżki i druga rączka!

Doczepianie pozostałych kończyn lekko ją wyczerpało. Ściągnęła rękawiczki i lekko trzepnęła już-nie-Kadłubka w twarz, może się od tego obudzi. Tak czy inaczej była strasznie wyczerpana. Skłoniła się Espadzie mówiąc coś o tym, że wykonała zadanie i musi odpocząć, po czym szybko ewakuowała się do swojego pokoju, aby rzucić się na łóżko i zasnąć.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Laboratorium   

Powrót do góry Go down
 
Laboratorium
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Laboratorium nr 8
» Zniszczone laboratorium w podziemiach
» Laboratorium nr 5 - Mengele

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Reiryoku ::  :: LAS NOCHES :: Podziemia-
Skocz do:  






BlackButler

HogwartDream